O żeliwnym biznesie i papierowym sukcesie | Anna G.

Listopadowy, pochmurny dzień. Pierwszy dzień pracy w dobrze znanej grupie, ale znacznie mniej znanej marce. Trochę dokumentów związanych z zatrudnieniem i jak wisienka na torcie -  ten jeden, związany z pracą. Zawiadomienie o kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Budowlanego. Witamy na pokładzie! Tak zaczęła się moja historia w PAM. I trwa szczęśliwie nadal. A kontrola - odbyła się, oczywiście pod moim nadzorem (w końcu to moja historia). Zakończona rzecz jasna sukcesem ;) Możemy sprzedawać dalej - do końca świata i - jak mówi już klasyczne powiedzenie - o jeden dzień dłużej ;)

O żeliwnym biznesie i papierowym sukcesie

Gdy masz na składzie rury, kształtki, włazy
chcesz je opchnąć szybko, sprawnie i bez skazy 
Żeliwo sferoidalne – towar to jest dumny, 
mocny i trwały, jak rzymskie kolumny. 

Klient już zaciera ręce, praca w rękach płonie. 
Zaraz kasa za te rury spłynie w Twoje dłonie... 
Ale stop! Zanim ciężarówka ruszy w siną dal,  
Musisz zadbać o papiery, by nie przyszedł żal! 

Bo choćby rura była piękna, lśniąca, 
Bez atestu jest dla klienta niewarta tysiąca. 
Inspektor budowy już z daleka krzyczy: 
Bez dobrych papierów dla mnie się nie liczy! 

Bo Twoje życzenie sprzedaży w mig się spełni,  
Gdy atest higieniczny lśni jak księżyc w pełni,  
Krajowa deklaracja dumnie pręży klatę,  
A karta produktu jest jak słońce latem. 
Wtedy dzieje się magia, towar znika w mig! 

Inspektor się uśmiecha, faktura opłacona,  
Twoja kieszeń zyskiem mile napełniona. 
Morał z tej bajki płynie krótki, jasny: 
Czy pracujesz dla Firmy, czy na rachunek własny, 
Pamiętaj handlowcu od nocy do rana: 
Dobrze przygotowany dokument to sprzedaż zaklepana!